poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wakacyjnie

Zupełnie poczuliśmy wakacje, ze względu na dużo wolnego czasu robimy treningi dosyć często, a pan B jest pięknie zmotywowany. Na środę mamy zaplanowany mały pokaz sztuczek w szkolnym Mam talent , czego cholernie się boję. To dla nas spore wyzwanie, ale raz się żyje. Przynajmniej zobaczymy nad czym musimy popracować.

Staram się szlifować z małym sztuczki, świadomość ciała i codziennie chociaż na chwilę pokazywać mu frisbee, małe w końcu jest na nie pięknie nakręcone. O dziwo, kiedy Bado się w coś wwącha i wołania olewa dyskiem jestem w stanie go od razu przekupić. Do końca tygodnia odpuszczam wszystkie sesje w domu, bo potem na dworze wychodzi kiepsko. Popracuje nad kondycją - i swoją i burka, a w przyszłym tygodniu pogrzebiemy adżilitki.

Faflik ładnie utrwalił aport, przynosi zabawkę już w sumie bezdyskusyjnie, nie pamiętam kiedy ostatni raz musiałam go korygować smyczą, a tym bardziej nie pamiętam zabawy w "moje, nie oddam!". Cieszę się też, że ładnie się skupia i pracuje w nowych miejscach, nowych sytuacjach, przy nowych ludziach, chociaż z innymi psami jeszcze jest problem, a niestety nie mam nikogo z psem, żeby przećwiczyć to w ogarnięty sposób. Na osiedlowe burki reakcję są najróżniejsze.


   
Żeby nie było tak kolorowo, po ostatniej wizycie w lesie przeglądałam psiaka 15 razy od góry do dołu, bo wydawał się apatyczny, ma biegunkę, a kleszcza zdjęłam mu tylko jednego z futra, nawet nie wbitego. Jednak urok długowłosej kulki pokazał mi pasażera dopiero przy dzisiejszym kąpaniu, na dodatek tuż pod okiem. Jutro zasuwamy do weterynarza i oby wszystko było dobrze...
Zamówiliśmy też kilka nowych zabawek Konga, oba geniusy, wubbe flappy ears i dentala. Może niedługo jakaś recenzja :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz