niedziela, 4 stycznia 2015

Postępów cz. 2 oraz Liebster Blog Award

oh, jaki brzydki pies <3 fot. Milena Kwiatkowska
Kontynuacja postu o postępach i rzeczach do przepracowania:

Odwołanie no tutaj zdecydowanie mamy progres, zdarzają się niefajne incydenty, jednak bardzo rzadko i trwają krócej. Dużo łatwiej je przekierować na coś fajnego, jednak nie odważę się puścić psa ze smyczy bez smaczków w kieszeni. Nauczyłam się wyczuwać odpowiedni moment kiedy można go puścić, oraz jestem w stanie wyrwać go z amoku biegania w kółko, biegania w kółko wokół psa, wdzięczenia się do ludzi (robi to w naprawdę niezwykły sposób <3). W 99% przypadków jednak jego odwołanie wymaga jedynie piskliwego "domniedomniedomniedomnie" i mały leci ile sił w łapkach, czasem zdarzy mu się jeszcze wwąchać, ale wtedy zmniejszam dystans, musi skończyć, jednak wygląda to tak jakby się z wąchaniem bardzo spieszył i przychodzi. Mimo wszystko jeszcze mało kiedy zupełnie odpinam mu smycz. Kiedyś bałam się, że jeżeli smycz będzie się za nim ciągnęła to po odpięciu jej przestanie reagować, u nas nie ma różnicy, więc dopóki nie znajdujemy się na bezpiecznym terenie, na którym nie zagrażają małemu inne rzeczy z którymi mogę przegrać wolę mieć go "na wyciągnięcie stopy".

Bronienie zasobów ze względu na pewne okoliczności jest to dla nas niezwykle ważne. Na początku kiedy brałam do siebie sucz chłopaka wyglądało to na prawdę bardzo źle. Przerażająco wręcz. Kiedy tylko ktoś miał czelność zbliżyć się do jego zabawki był wybuch szału. W tym momencie przy odpowiednim piłowaniu jest w stanie nawet złapać razem z drugim psem zabawkę, jest w stanie odstąpić, jednak nadal mamy nad czym pracować bo mały bardzo wyraźnie odczuwa dyskomfort. Dążę do tego żeby czuł się w takiej sytuacji bezpiecznie i nie stanowił zagrożenia.

Zabawa z psami tutaj również progres, młody jest delikatnym psem i z psami mniejszymi bawi się ładnie. Wcześniej kiedy był z innym psem twarzą w twarz również wpadał w amok, niewiele brakowało do pogryzień. Teraz zaczął podgryzać razem z innymi wyraźnie w zabawie, chociaż nadal zdarza się, że ucieka speszony. Zabawy z psami nie mogą odbywać się pod kontrolą smyczy. Kiedy mały ma ograniczone pole do ewentualnej ucieczki potrafi porządnie się wkurzyć. Muszę na to uważać głównie przy dużych psach kiedy wchodzą w bezpośrednią interakcje. Kiedy zabawa polega na dzikich pogoniach wszystko wygląda pięknie

Ładne dostawanie do nogi bez obchodzenia i przyklejenie do nogi w chodzeniu w kontakcie - to nie dotyczy bezpośrednio zachowania, mogłabym podpiąć to pod poprzedni post tyczący się bardziej sportów, jednak tam chodziło mi głównie o podstawy do frisbee. Mały ma problem przy "przyklejaniu" jest dosyć niedotykalski więc nie chce stawać aż tak blisko jak chciałabym ja. Cały czas nad tym pracujemy, bo to pozostawia wiele do życzenia. Ze względu na swoje rozmiary również odsuwa się kiedy idziemy żeby utrzymać kontakt, a nie widzi mnie stojąc w przyklejeniu. Patrząc na westy - raczej chodzą normalnie, jednak Bado nie jest rozmiaru przeciętnego westa, a raczej jest niewiele większy od yorka, które już wyraźnie mają tą samą tendencje. Z tym również postaramy się coś zrobić.

Oprócz tego od wtorku zaczynamy stawiać kroki w agility, dzięki powstałemu w Łodzi klubowi Dynamite Dogs jedziemy najpierw na trening organizacyjny i bardzo się cieszę, ponieważ nasze agi odwleka się tak na prawdę odkąd mały do mnie trafił. Dojazd mnie nieco martwi jednak damy radę a na wiosnę planujemy stawiać coś swojego na działce.

Oprócz tego dostałam nominację Liebster Blog Award od My Heart Chakra
Zasady: 

Nominacja do zabawy jest otrzymana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała a następnie nominować kolejne 11 osób ( informując ich o tym) oraz zadać im 11 pytań. Nie można nominować osoby którą Cię nominowała.


1. Kawa czy herbata?

Zdecydowanie mam tak zwanego pierdolca na punkcie herbaty. Herbata towarzyszy mi wszędzie, o każdej porze dnia, piję ją hektolitrami i jest moim największym uzależnienie, co chyba dosyć trafnie obrazuje pewne zdjęcie. Mimo mojego małego szaleństwa na punkcie herbaty nie potrafię sobie wyobrazić też dnia bez porządnej kawowej siekierki w formie 40ml podwójne espresso bez cukru. Chociaż herbata zdecydowanie wygrywa :)


2. Ciche "guilty pleasure"?

Szczekanie z Bado i dmuchanie go w nos XD

3. Jak wygląda twój wymarzony weekend?

Domek w bieszczadach. Cisza, spokój. Ja, mój facet, psy. Frisbee i długie spacery. Później wieczorna herbatka przy kominku, mizianko futer i  oglądanie American Horror Story. 

4. Dlaczego twój pies ma akurat tak na imie?

Bado jako imie strasznie mi się nie podoba do tej pory. Miał być Baflo, ale za bardzo kojarzy się z Buffalo (pl. bawół). Potem miał być Lychee i do tej pory żałuję, że tak nie zostało, bo jest śliczne. Bado przez pierwsze 2 miesiące nie miał imienia, bo nie mogłam się zdecydować, to imie było przejściowe, ale jakoś zostało. Z naszą Herą było dokładnie tak samo. 

5. Najlepsza decyzja w wychowaniu psa?

Zadecydowałam, że bez młodego się nie ruszam. Zabieram go wszędzie gdzie się da, na żaden wyjazd powyżej jednego dnia nie ruszam się bez niego. Za młodu szczególnie. Moi znajomi to raczej nie zapsione osoby, mimo to chodził wszędzie. Nie było wyrozumiałości że piesek jest maleńki, nie umie chodzić na smyczy i poczekamy, ale bardzo dobrze się to na nim odbiło. Jest bardzo socjalny, przerabiał dosłownie każde miejsce w jakim tylko pies może się znaleźć (i niektóre z tych, w których nie może również). Bado był ze mną nawet w teatrze na festiwalu, regularnie w knajpach czy pociągach.

6. Najgorsza rzecz jakiej bezmyślnie nauczyłaś psa?

Chyba straszne najaranie na skarpetki i kapcie, najpierw strasznie go za to ścigałam, później było to tak śmieszne i urocze że się z nim w taki sposób bawiłam. Na moją komendę wyraźnie przerywa, jednak np. mój ojciec nie potrafi sobie z tym poradzić.

7. Na co nigdy nie pozwoliłabyś psu?

Na szał "robię co chce i mam cię gdzieś" bez konsekwencji w postaci przerwania spacery etc.

8. Papisiowa sztuczka, komenda, która zawsze będzie robiona na stopro?

Nie aż tak bardzo papisiowa, bo nauczył się w wieku ok 8-9 miesięcy, ale tap'y robi zawsze i wszędzie. Kiedy nie wie co ma zrobić robi tap'a. To niesamowicie urocze :D

9. Rasa, której nigdy nie chciałabyś mieć?

Generalnie wszystkie (bardzo)wielkogabarytowe i wielkofutrzaste psy by mnie wykończyły. Takiego mam ot pierdolca na punkcie jakiejś tam higieny. No nie mówię, że wszystko ma się błyszczeć, ale 
podejrzewam, że takie miśki bardzo uprzykrzałyby mi życie. 

10. Co zawsze zabierasz na trening?

No smaczki, bo bez tego nie zaryzykuje prób odwołania, czyli też puszczenia luźno. Na dłuższe treningi ciuszki termoaktywne (i przemakające buty, ot. damska logika.. z tego miejsca pragnę pozdrowić swojego Kubę). Wodę, i zabawki. Zazwyczaj dużo zabawek, zdecydowanie więcej niż potrzebuję... Jakiegoś frisbiacz (frisbiacz zawsze się przyda!), zimową porą światełko do szeleczek, adresówkę również do obróżki i rzecz jasna psa! 
Chyba, że mowa i 5'cio minutówkach... Czyli szybkich treningów przez blokiem, wtedy kończy się na kilku smaczkach i ażurce i szarpaku, czasem ażurce i superaero :D

11. Najbardziej irytujące zachowanie u psiarzy?

Nosz kurcze, jak mnie irytuje, jak ktoś nie jest w stanie powiedzieć o wadach swojego psa i próbuje ich nie widzieć zamiast wziąć się do roboty. No ale cóż... 

A do zabawy chciałabym zaprosić:
Verte i Whippy

A teraz pytania:
1. Największy spacerowy absurd?
2. Najbardziej komiczne zachowanie Twojego psa?
3. Ulubiony, sentymentalny film?
4. Jak wygląda dzień idealny?
5. Pierwsze słowa po długim, męczącym spacerze?
6. Jakie słowo trafnie oddaje Twoją relacje z psem?
7. Najdziwniejsze miejsce, jakie psiak upodobał sobie do spania?
8. Jedzenie/smaki za które da się pokroić?
9. Jaką radę możesz dać czytającym Twojego bloga?
10. Najbardziej trafny "gadżet" na treningi?
11. Co sprawia, że Twój pies jest wyjątkowy?

10 komentarzy:

  1. U nas odwołanie też leży bez smaczków. Powoli próbujemy z szarpakiem, ale tylko na zamkniętym terenie. Ewentualnie na pewnej znanej nam ścieżce, gdzie wszystkie zapachy są już od 5 lat obcykane :P

    O masakra :D Dla nas to AŻ 11 pytań :D Ale damy radę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas nie tyle co leży, bo mały się odwoła, ale raz, drugi, potem zobaczy że nie ma nagrody i się zgasi. ostatnio bardzo ładnie odwołałam go od sporej ilości psów na ażurka. chodzi bardziej o to, że w tej kwestii nie ufam mu na tyle :D

      Usuń
    2. otóż to! moje w przywołaniu na smaczki sobie łapy połamie, ale dobiegnie ;) tylko, że zawsze musi dostać nagrodę... żeby kolejnym razem przybiegła jeszcze szybciej :D

      Usuń
    3. taki westourok :D ale rok temu nie myślałam, że tego psa kiedyś (w miarę) wyprowadzi się na prostą :D

      Usuń
  2. Gratuluję wszystkich postępów :).
    Fajnie czytało się odpowiedzi :).

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie przywoływanie bez smaczków nie działa, ale jak już na horyzoncie są jakieś smakołyki to mam całkiem innego psa. Bronienie zasobów, a przede wszystkim jedzenia przed innymi psami to też u nas problem, ale jakoś nauczyłam się z tym żyć. Jak w domu był pies cioci to karmienie odbywało się w dwóch różnych pomieszczeniach i jakoś przeżyliśmy to.
    Gratulujemy wielu postępów i życzymy udanej przygody z aglity. :)

    Pozdrawiam i zapraszam do nas
    with-astra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas dla psów do dyspozycji jest jeden pokój, korytarz dostępny przy wychodzeniu na spacer, czasem małego wezmę na kolanka do salonu jak są goście, a normalnie reszta mieszkania jest niedostępna. w tym momencie ten problem jest dla mnie najważniejszy do wyegzekwowania, mamy na to czas do końca miesiąca :))

      Usuń
    2. ten problem - w sensie bronienie zasobów, nie ma opcji edytowania :<

      Usuń
  4. Wielkie psy w malych cialach czesto maja bialy kolor, haha :P
    Co do dostawiania i bycia blisko - jak blisko chcesz miec psa w chodzeniu? Minusem maluchow szczegolnie wrazliwych jest to, ze latwo je zachaczyc noga w chodzeniu - trzeba na to uwazac, szczegolnie na poczatku drogi i w gorsze psie dni.Cos o tym wiem ;-)

    Zapraszam do nas http://obifru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaale się fajnie czytało Twoje odpowiedzi - aż mi się sama morda cieszyła ! :)


    BTW witam herbacianego ziomka ! :D Ale też przynajmniej jedna kawusia dziennie musi być! :D

    OdpowiedzUsuń