wtorek, 24 lutego 2015

Nie taki szczeniaczek słodki...

Nuvi jest u nas już ponad miesiąc. Na początku był niesamowicie grzecznym, idealnym wręcz szczeniaczkiem i praktycznie czułam się jakbym miała dorosłego psa. W tym momencie zaczyna nabierać charakterku, czasami jest moim małym geniuszem a czasami mam ochotę go zabić.
Nauka czystości przeszła dosyć bezboleśnie, jego załatwianie się w domu częściej miało przyczynę w bakteryjnym zapaleniu jelita, które niedawno przeszedł, reszta to w większości moja nieuwaga. Czasami jeszcze załatwi się tuż przed spacerkiem, ale to sporadyczne wypadki.
Przechodziliśmy problem zostawania samemu w domu, który też został już fajnie rozwiązany, jednak musimy porządnie pracować nad klatką, w której młody drze japę doprowadzając wszystkich do furii. Oczywiście kiedy mnie nie ma, bo kiedy jestem zazwyczaj jest bardzo grzeczny.
Pojawiły się dwa problemy, które mamy do porządnego przepracowania. Mianowicie okropna łapczywość i pazerność na żarcie. No i tutaj mamy już obmyślony plan działania. Bardzo dużo samokontroli przy każdym posiłku, smaczku, piciu itp, oraz zrobienie odpowiedniego balansu i przechodzenia z jedzenia na zabawę.
Druga rzecz, niestety niebezpieczna dla szczylka to zaganianie aut... "stan umysłu - border koli". Tutaj również mam już obmyślony plan działania, mam nadzieję jednak, że uda nam się to w miarę szybko rozegrać, ponieważ oprócz tego nie mamy problemów z zaganianiem, odwoływaniem  i wyrywaniem go z jakichkolwiek amoków.
Pojawiła się rzecz, która niesamowicie mnie cieszy - aport. Wyszedł nam dosyć spontanicznie, robiliśmy sporo wymiany zabawek, aż zaczął wychodzić piękny aporcik na dwie zabawki.
Szarpanie na dworze, w rozproszeniach, przy dzieciach, ptakach, hałasach, takie rzeczy nie robią na młodym wrażenia. Bardzo podoba mi się jego mocna psychika. Nie mówiąc już o sesjach na smaczki, poza którymi świata nie widzi :)
Kolejna rzecz do poprawienia to chodzenie na smyczy, no ale to powinno przyjść z czasem.
Parę dni temu wybraliśmy się z Anią na foteczki. Pierwszy dłuższy spacer na którym chłopaki poszli razem, no i niestety szczeniaczek i moja choroba tak poprzewracały nam świat do góry nogami tak, że białasek ma spory niedosyt spacerów.


Na samym początku pobiegali sobie po boisku, później poszliśmy pod zatłoczony ratusz. No i tutaj już zupełna bajka. Spodziewałam się ćwiczenia z młodym i białego biegającego sobie wolno, raczej nie robiłam sobie nadziei na ćwiczenie i sztuczkowanie z Bado, no ale wyszło inaczej. Młody najprawdopodobniej doskonale załapał ćwiczenie powtarzane w domu i posadzony na ławce... siedział i czekał... Nawet wtedy kiedy jego pańcia bawi się z białym piłeczką, szarpie się, rzuca, sztuczkuje, skarmia SMACZKAMI i w ogóle i w ogóle... No geniusz szczeniaczek :)
Bado wcale nie gorszy, bo przypięty również był bardzo cierpliwy.
Cały czas wiedziałam, że biały jest bardzo fajnym pieskiem "do życia", ale odkąd jest szczeniaczek zaczęłam go doceniać sto razy bardziej - jego umiejętność wyciszania, jego "wyrozumiałość" - to, że wychodzimy wtedy kiedy mi się podoba, to, że jeżeli ja się czuje gorzej lub zwyczajnie mi się nie chce on spokojnie wytrzyma kilka dni pod rząd nic nie robienia i nie wchodzi mi na głowę. Młody tego wszystkiego się dopiero uczy i to wcale nie jest najłatwiejsza droga, żeby wychować sobie fajnego, zrównoważonego psa.

No i poza tym walczymy z uszami!

Jeżeli macie jakieś pomysły i sugestie dotyczące postów piszcie śmiało. Jest coś szczególnego co chcielibyście u nas zobaczyć? Spacery, recenzje, sztuczki - tuturial na psie nie umiejącym jeszcze praktycznie żadnej sztuczki? :D
W najbliższych dniach pojawi się recenzja zabawki Comfy, którą dostaliśmy do wyestowania i której nie oszczędzamy, tak jak obiecałam dodamy kolejne kolory szarpaków, oraz pojawił się zaktualizowany dział Na Sprzedaż, w którym oprócz szarpaczków macie okazje dorwać różne rzeczy zalegające nam na półkach. Nadal również zapraszamy do odwiedzania naszego fp - White&Chocolate Life

10 komentarzy:

  1. Na pewno o tym wiesz ,ale uczu go wypoczywania we wszystkich warónkach :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mlody z opowiadan zapowiada sie swietnie ! :) Oby i nastolatkowy okres przeszedl bezbolesnie :) Fajny team - biala czekolada z orzechami <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. również mam taką nadzieje, trochę się tego boję :D

      Usuń
  3. Co by tu powiedzieć... Powodzenia! :D
    A szczeniaczek jest cudowny ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Maluszek pokazuje ząbki ^^ Widać, że nauka świetnie Wam idzie! Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. co się stało z jego uszami? :D jesteś dobrą mamą swoich piesków :3 może kiedyś pojawi się konkurs z szarpaczkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uszka ma podklejone żeby mu ładnie stanęły, a jako, że przy samym kleju zaginały mu się w połowie dostał jeszcze wkładki usztywniające zrobione z płótna malarskiego, pomysłowość level hard. konkurs szykujemy w niedługim czasie, chociaż nie chcę zapeszać kiedy, bo zwyczajnie potrzebuję chwilę czasu :D

      Usuń
  6. Najlepsze imprezy w psim gimnazjum dopiero przed Wami. ;)
    Powodzenia w przepracowywaniu problemów. Zaganianie samochodów to jest jedyna z tych rzeczy, których się boję u pastuchów i z którymi nie chciałabym się mierzyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest zdecydowanie najbardziej niebezpieczny problem, chociaż cieszę się, że mam to szczęście, że i tak ja jestem fajniejsza, to znaczy mogę przekierować na siebie jego uwagę i wtedy może jeździć pierdyliard aut i jest wpatrzony we mnie. no ale środki ostrożności trzeba zachowywać. u terriera miałam jedne problemy, tutaj są drugie skrajnie różne.
      traumatyczny był pierwszy raz, kiedy nie nadążyłam za przebiegiem sytuacji i w emocjach nie do końca człowiek myśli jak się zachować :)

      Usuń
  7. Piano zagania nas na spacerze, jeśli idę z kimś i się rozdzielimy, zagania nas do siebie, żebyśmy byli wszyscy blisko, a on miałby mniej biegania :P
    powodzenia, teraz czeka was chyba najfajniejszy okres życia :D

    OdpowiedzUsuń