czwartek, 19 marca 2015

Wiosenne rozkminy

Takk... Już trochę czasu minęło odkąd szczeniaczek jest u mnie. Co mogę o nim powiedzieć? Jest zdecydowanym spełnieniem moich najskrytszych marzeń. Jest idealny i spełnia moje oczekiwania w 100%. Wkłada w zabawę całe swoje szczenięce serduszko, nie rozprasza się i jest cholernie socjalny. Jest bardzo "za mną", czasami to trochę uciążliwe, miewa problemy z usiedzeniem w klatce, albo kiedy go przypnę i się oddalę. 

Jednak to klatkowanie bardzo się poprawiło. Łapczywe żarcie.. hmm, szczeniaczek przestał wkładać mi na siłe nos w ręke ze smaczkami, bardzo ładnie się skupia, myśli i wykonuje zadania kiedy smaczki są obok, jednak kiedy zwalniam go do miski wcina na siłe, i w sekundy pochłania wszystko. No ale chyba takie są już uroki szczeniaczkowego życia, pamiętam jak Bado jadł tak, że się krztusił, a teraz spokojnie gryzie każdego chrupka. Mimo wszystko z tym jest już ok, na takim poziomie mi zależało i resztę możemy sobie teraz spokojnie i powoli dopracowywać.
Zaganianie aut też jest już bardzo zniwelowane w odniesieniu do ostatniego posta, ale nadal przy jakimkolwiek parkingu  czy najmniej ruchliwej ulicy jest zapinany na smycza.
Szczeniaczek jest bardzo pojętny, cały czas mnie zadziwia pomysłami, zachowaniami, które mi oferuje. Bardzo fajnie się z nim kształtuje, chociaż czasem się frustruje. Z białym chyba nic nie kształtowałam, a jeśli już to na prawdę niewiele rzeczy. U niego skuteczne jest tylko naprowadzanie. Nie chcę tutaj powiedzieć, że z białym pracuje mi się źle, wręcz przeciwnie, w tym momencie jest zdecydowanie bardziej opanowany, ma przepracowane wszystkie zachowania, których szczeniaczek dopiero się uczy, a bywają uciążliwe. Na przykład drapanie mnie łapami po twarzy, ramionach.




Na początku przyznaje się - mieliśmy moment załamania, w pierwszym tygodniu pobytu szczeniaczka u nas oprócz ogromu szczęścia miałam w głowie natłok myśli. Jak ja sobie poradzę, jak ogarnę dwa psy, czy nie jest za wcześnie na drugiego. Powiem szczerze, nie żałuję ani trochę i nawet śmierdzący zasikany pokój tego nie zmienia :) 
Młody pomaga mi nie oczekiwać zbyt wiele od Bado. Często powstrzymywałam się od robienia sesji białemu zwyczajnie ze swoich nudów, no bo ile można siedzieć przed komputerem jak można coś porobić z pieskiem? No ale co zrobić, kiedy białaska trzeba oszczędzać... Przez półtora miesiąca widzę dużą poprawę w fizycznym samopoczuciu białego, zdecydowanie rzadziej wymiotuje. Dłuższe spacerki z aportem zabawą, sporadycznie skakaniem robimy raz na tydzień, półtora, a w domu stosujemy się do zaleceń weterynarza i budujemy mięśnie na poduszkach.
Ale psychicznie go nosi... Baaardzo domaga się zabawy, szarpanka, podszczekuje, tupta łapkami, mam wrażenie, że teraz ma nieskończone pokłady energii. Mówią, że kiedy pojawia się szczeniaczek starszy pies zaczyna się bardziej starać - ja się z tym zgadzam.
Czasem mi go szkoda, bo widzę, jak bardzo chciałby wyjść i połapać frisbiacze, poodbijać się od pańciuni i powskakiwać na słupki, ale kiedy zrobię mu taki spacerek na przykład drugi dzień pod rząd z powrotem pojawiają się wymioty...




Szczeniaczek doczekał się dwumiesiącznego filmiku, którego nie wiem czemu nie mogę wstawić, więc podrzucam link :)


5 komentarzy:

  1. Szczeniaczek rośnie pięknie! Super, że tak fajnie Wam się współpracuje :).
    Właśnie z tego względu chciałabym mieć drugiego psa- żeby starszy za szybko nie zajął kanapy ale póki co nie mam takiej możliwości, może kiedyś :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Pan Czekolad rośnie w oczach, ho ho! :) Dwa psy to mega wyzwanie - i dla mnie optimum, nie potrafię sobie wyobrazić ogarniania większej ilości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku Nuvi jest taki śliczny i te łapki. Bado oczywiście też ale czekolada och, ach..

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne psiaki! <3

    zwariowaneurwisy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń