poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Fast kliner - wersja domowa!

Mam białego psa, analogicznie często potrzebującego kąpania. No i... dość nietypowy do danej sytuacji problem w pakiecie, mianowicie totalny zakaz wstępu do łazienki. Bado raz na miesiąc/dwa, a czasem i trzy chodzi do fryzjera na kąpanie, i na resztę jak jest potrzeba. Przez pierwsze pół roku moja mama miała takie ciśnienie że pies ma być czysty, że chodził na kąpanie co tydzień. Ciężka sprawa, nawet po zniżkach. Na początku, do kąpania na sucho używałam normalnego suchego szamponu w formie pudru. Ale to jest straszne, zwłaszcza jeśli nie ma się podwórka. Pył WSZĘDZIE, zapach jakiś taki chemiczny, ręce przesuszone i sierść w dotyku szorstka, matowa.

Następnie próbę przeszła pianka. I tutaj mamy zdecydowany plus za wydajność, bo używam jej od ponad roku i końca nie widać. Rzeczywiście delikatnie zmiękcza sierść, za to bardzo klei się do rąk i zapach też pozostawia wiele do życzenia. Chemia chemia chemia! Psy nie były za bardzo zadowolone, sam dźwięk wyciskania i nakładanie wywołuje mine "ojezujakiedziwneidźdopiekławrednababo". No ale dawało radę przez dłuższy czas.

Nuvi natomiast ostatnio zaczął mi trochę.. po prostu walić psem. Zdziwiło mnie to bo do tej pory pachniał dosyć przyjemnie mimo jednej kąpieli w życiu. Obwiniam tutaj częste kąpiele w miejscowych zbiornikach, ale dzisiaj improwizując znalazłam bardzo domową pomoc!

Potrzebne:

- woda!
- butelka z atomizerem
- psi szampon (ja użyłam botaniqa)
- mleko kokosowe
- olejki zapachowe - WAŻNE żeby były przeznaczone do używania na skórze, nietoksyczne. U mnie do buleteczek po olejkach do kominków zapachowych (na ich opakowaniu jest wyraźne zastrzeżenie, że nie należy stosować na skórze) były przelane olejki przeznaczone do masażu, więc bez stresu.
- opcjonalnie - kropelka oliwki dla niemowląt. Nadaje połysk, zmiękcza włos i nawilża skórę.





Wykonanie (na 125ml):

Do buteleczki użyłam dosłownie dwie-trzy kropelki koncentratu szamponu (w przypadku normalnego szampony będzie potrzebne troszkę więcej, ale zależy nam na takiej ilości, która nie zacznie się pienić). Dodałam pół małej łyżeczki mleka kokosowego i kropelkę płynu z oliwką dla niemowląt. Tutaj również było ważne, że bazą była oliwka, która się nie pieni. Wszystko do pełna zalałam ciepłą wodą aby ułatwić miesznie i mieszałam mieszałam i mieszłam. Kiedy wszystko było dobrze wybełtane dodałam jakieś pięć kropelek olejku o zapachu wanilii i dwie o zapachu tiramisu. Zapach jest na prawdę obłędny i intensywny.


Użycie:

Delikatnie psikam po całej powierzchni psa. Tutaj już widać łatwość użycia i brak miny męczennika futer. Delikatnie wmasowuję i czeszę psa pudlówką. Na koniec pryskałam psa samą wodą i jeszcze raz przeczesałam.

Kąpieli nie zastąpi, ale na pewno pomoże nam "odświeżyć" zwierzaka kiedy nie mamy możliwości normalnego umycia. Sierść została mięciutka i błyszcząca, nawet moje ręce sprawiają wrażenie nawilżonych.




Co o tym myślicie? :)

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł :) Mój Tajson lubi wymoczyć jajka (szczególnie w błotku) więc prawie każdy spacer kończy się w wannie, ale on nie grymasi. Czasami mamy wrażenie, że specjalnie się brudzi przy temperaturach +30, bo wie, że w domu będzie ochłodzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie próbowałam jeszcze tej metody, ale brzmi ciekawie :)). Jak do tej pory Milo musiał zaliczyć tylko dwie kąpiele, więc nie jest z nim jeszcze tak najgorzej w kwestii taplania się w paskudztwach :).

    Pozdrawiamy!
    http://psiakowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń