środa, 28 stycznia 2015

Ćwiczenia gimnastyczne - piłka, poduszka sensoryczna

Zdecydowałam się skleić ten post z racji tego, że ostatnio wśród psiarzy pojawił się dziki szał na poduszki sensoryczne. Skupię się na nich, ponieważ z nich korzystamy, jednak uważam, że post w prawie równym stopniu tyczy się piłek gimnastycznych, orzeszków itp. Z samej definicji (w rozumieniu ludzkim) to
"Idealna do masażu i relaksacji stóp sensoryczne wypustki drażnią receptory czuciowe zlokalizowane na podeszwach stóp, co poprawia ich ukrwienie oraz daje efekt odprężenia. Aktywizuje i wzmacnia mięśnie posturalne kręgosłupa, doskonale sprawdza się w ćwiczeniach koordynacyjnych i równoważnych na niestabilnym podłożu, np.: przenoszenie ciężaru ciała z nogi na nogę, utrzymywanie równowagi w pozycji siedzącej bądź w staniu jednonóż na poduszce sensorycznej"

Wśród psów daje nam genialne pole do rozwijania mięśni, możliwość treningu w leniwe zimowe wieczory i świetne przygotowanie do sezonu sportowego. W tej porze roku przydaje się szczególnie, w sezonie zachorowań mamy możliwość ćwiczenia z psem bez wychodzenia na dwór. Poduszka jest idealnym rozwiązaniem, też wtedy, kiedy tak jak ja, nie ma się miejsca na piłkę gimnastyczną.


U nas jest szczególnie potrzebna. Bado ze względu na przypadłości, o których pisałam tutaj ma wskazania do ćwiczeń rehabilitacyjnych, pracy nad mięśniami, oraz trzymania formy. Rozbudowanie mięśni kręgosłupa i nóg prawdopodobnie przyczynią się do polepszenia jego stanu i mniejszego odczuwania bólu.
W ciągu ostatnich dni sporo kombinowaliśmy, Bado ćwiczył niemal codziennie i za każdym razem do głowy przychodziło coś innego. Dlatego dzisiaj zbierzemy wszystkie ćwiczenia jakie znamy w jedno miejsce. Nie będę opisywała poszczególnych partii ciała na jakie działa dane ćwiczenie - zwyczajnie nie jest mi to na tyle dobrze znane, że nie chcę przypadkowo wprowadzić innych w błąd, jednak po obserwacji psa myślę, że sami to wywnioskujecie.
Jestem otwarta na pomysły i opinie dotyczące ćwiczeń, sugerujcie poprawki, co według was może być nie tak :)

1. Wejście i samo utrzymywanie się - Najłatwiejsze z możliwych, nagradzamy samo wejście i utrzymywanie się na powierzchni piłki/poduszki. Służy do oswojenia psa z sytuacją. Ja nie zaczynałam dalszych ćwiczeń, dopóki pies nie czuł się wystarczająco pewnie.

2. Zmiany pozycji - siad - waruj - stój.

3. Posąg - Wydaje psu komendę "stój" i wymagam od niego aby ją utrzymał. Dotykam go w różnych miejscach na ciele, delikatnie popycham - klikam i nagradzam w momencie napięcia mięśni i stawiania oporu na moje popchnięcie. Pies przyciśnięty w dół, przesuwany w bok ma za zadanie utrzymanie komendy bez przesunięcia ani jednej łapy. Małemu zajęło dłuższą chwilę żeby załapać o co chodzi, ale w tym momencie radzi sobie bardzo fajnie, wtedy dodatkowo dokładałam ruchy i przyciskanie poduszki.


4. Obroty - prawo - lewo, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć :)

5. Wiewiór - Pies trzyma pupkę w siadzie, przednie łapki wędrują do góry - chyba również nie trzeba tłumaczyć

wygląda na oszukanego wiewióra, ale to po prostu "całe życie na krawędzi"


6. Przysiady - w tej sytuacji poduszka jest bardzo dużym utrudnieniem. Mięśnie nóg pracują w wysokim stopniu, po kilku powtórzeniach widzę wyraźne zmęczenie psa. Staramy się robić mało powtórzeń, lub nie mieszać z innymi ćwiczeniami. Dla nas to duże obciążenie.

7. Samokontrola/świadomość ciała - Smakołyki na nosie i delikatne ruchy poduszką - Pies ma za zadanie utrzymać smakołyk na nosie przy ruchach podłoża poprzez kontrole ciała.

8. Łapanie smaczków w pyszczek - utrzymując się na powierzchni poduszki

9. Świadomość zadu - Pies wchodzi na poduszkę tylnymi łapami. Dodajemy podnoszenie poszczególnych łap

10. Rozciąganie - Tylne łapy zostają na poduszce, resztą ciała pies kieruje do przodu.

11. Głowa między łapki - Pies stoi - Nakierowujemy psa smaczkiem, wkładając rękę między łapy tak, aby jak najbardziej pochylił głowę.



Większość ćwiczeń można dodatkowo utrudniać, ruszaniem, podkładaniem dodatkowych wyższych przedmiotów pod poduszkę, albo nawet ustawić dwie na sobie.

Pamiętaj, aby dopasowywać ćwiczenia do stanu zdrowia, kondycji i wieku psa, nie wymagaj od razu zbyt wiele!
Miłej zabawy :)

wtorek, 20 stycznia 2015

Szarpaczki!

Pełna zapału chcę ogłosić Wam, że ruszamy z szarpakami.

Więcej info

Kup teraz

U góry pojawiły się dwie nowe zakładki, żeby zawsze były łatwo dostępne. Do końca lutego obiecuję Wam więcej kolorów i kilka szarpaków z "dodatkami". Cały czas szukamy więcej inspiracji, ze zwykłego polarowego szarpaka chcemy zrobić "coś super!" Wszystko będzie na bieżąco uzupełniane.

Zapraszamy do zamówień!

piątek, 16 stycznia 2015

O rzeczach nie do końca przyjemnych

No cóż, przyszedł dzień, kiedy dowiedziałam się wystarczająco wiele i potwierdziłam wszystko w wystarczającym stopniu. Dzisiaj będzie nieco o Baduczkowym zdrowiu.
Ale zacznijmy od początku.
Kiedy mały do nas trafił zdarzały mu się częste epizody żołądkowe, zapalenie żołądka, trzustki, brak skurczy żołądka i całkowita jego niewydolność. Myślałam sobie, ot, choroba, wszystko się wyleczy. Młody organizm sobie poradzi. Walczyliśmy z tym przez kilka miesięcy, jednak w końcu się uspokoiło. Historie żołądkowe zdarzały się regularnie, raz na jakiś czas i było to uzasadnione przebytą chorobą, do weterynarza mieliśmy zgłaszać się dopiero kiedy trwa to więcej niż 2-3 dni. Zazwyczaj wyglądało to tak samo - mniejszy apetyt, chwila płaczu, wymioty, tabletka, koniec. W najgorszym przypadku powtarzało się jeszcze pare razy w ciągu dnia, ale zazwyczaj to były pojedyncze sytuacje (mówimy o sytuacjach "bez powodu", nie uwzględniając dni kiedy po prostu mógł nażreć się jakiegoś niekoniecznie strawnego syfu).
Następną kwestią był jego zupełny brak gibkości. Mam jeden jedyny filmik, w którym Bado w wieku 8 tygodni leży na plecach. W późniejszym okresie taka sytuacja już się nie zdarzała. Mój pies NIGDY nie wywalał podwozia do góry, w momencie kiedy nadstawia brzuszek do pieszczotek nadstawia go boczkiem. Do pewnego czasu bardzo mnie to intrygowało, biały jak na westa jest niesamowicie drobny, mały, nie powinno sprawiać mu to problemu. Kolejnym z cyklu "o co mu chodzi" były moje mozolne próby nauczenia go rollki. Owszem, udawało się, jednak tylko na trawie, raz na jakiś czas, ale wyraźnie sprawiało mu to ból/dyskomfort. Zastanawiałam się o co chodzi i po sytuacji, kiedy na lipcowym obozie w Annówce Paula wymacała mu dodatkowo przeprost stawów skokowych zdecydowaliśmy się zrobić małemu RTG.

Wyszło co miało wyjść.
Diagnoza była konsultowana z kim się dało, swoim weterynarzom również bardzo ufam.
Zrośnięte kręgi w kręgosłupie, brak jakiegoś wiązania, krzywe kości, zmiany zwyrodnieniowe, generalnie przy wszystkim jest "coś".
Niestety, mamy zalecenie nieskakania, rezygnacji z frisbowych figur, rezygnacje z tyczek agility, czyli automatycznie z zawodów.
Możemy zajmować się rozgrzewkami, ćwiczeniami budującymi mięśnie, ćwiczeniami w formie rehabilitacji.
Zauważyłam, że po wysiłku nasilają się nasze żołądkowe atrakcje, oprócz tego zmieniły się i nie trwają już kilku minut. W ciągu ostatniego tygodnia mieliśmy trzy noce, przez które godzinami jęczał, wył (dosłownie wył, nigdy bym nie przypuszczała, że mój pies ma taką potęgę w głosie). Męczy się przy tym strasznie, w niedzielę na prawdę miałam solidnego stracha, czy wszystko będzie z nim w porządku.

jeszcze niedawno, spacer na Uroczysku 21.12

Po takich incydentach bywa, że śpi cały dzień, a na pierwszy spacer zabieram go o 16-17, nawet się nie upomina, robi się bardzo apatyczny. W dni, kiedy wszystko jest ok zupełnie nie dociera do niego to, że musimy się oszczędzać. Wspominałam ostatnio, że ulubioną sztuczką białego jest tap? Kiedy nie wie co ma zrobić robi reversy. Sam z siebie robi tą sztuczkę po kilka, razy pod rząd, a ja nie mogę mu teraz na to pozwolić. Bardzo mi go szkoda, bo mały nie wie "o co tej zrzędzie chodzi" i nie ogarnia dlaczego ma się nie forsować. Przecież pies, który pracuje, będzie się starał często nawet mimo bólu.

Po dzisiejszej malutkiej porcji żarcia był strasznie pobudzony i już zaczynał popiskiwać, odesłałam go na miejsce, żeby odpoczął po jedzonku, a on przez kilkanaście minut patrzył na mnie z miną "ale po co? chce się bawić!".

Uchylając rąbka tajemnicy wrzucam zdjęcie mojego ulubionego z dzieciątek, z hodowli Extreme Team, u których dzisiaj byliśmy w odwiedziny. Zi junior! Niesamowite maluszki.


Drugą rzeczą jaką chcę dorzucić, to to, że w przeciągu kilku tygodni na blogu pojawi się opcja szarpaków na zamówienie i tutaj kieruję do was pytanie, jakie kolory, chcielibyście zobaczyć? Jakieś konkretne wzory? Wszelkie pomysły i sugestie poproszę w komentarzach albo na pw, będę bardzo wdzięczna Bado - Big Dog in Small Body :)


niedziela, 4 stycznia 2015

Postępów cz. 2 oraz Liebster Blog Award

oh, jaki brzydki pies <3 fot. Milena Kwiatkowska
Kontynuacja postu o postępach i rzeczach do przepracowania:

Odwołanie no tutaj zdecydowanie mamy progres, zdarzają się niefajne incydenty, jednak bardzo rzadko i trwają krócej. Dużo łatwiej je przekierować na coś fajnego, jednak nie odważę się puścić psa ze smyczy bez smaczków w kieszeni. Nauczyłam się wyczuwać odpowiedni moment kiedy można go puścić, oraz jestem w stanie wyrwać go z amoku biegania w kółko, biegania w kółko wokół psa, wdzięczenia się do ludzi (robi to w naprawdę niezwykły sposób <3). W 99% przypadków jednak jego odwołanie wymaga jedynie piskliwego "domniedomniedomniedomnie" i mały leci ile sił w łapkach, czasem zdarzy mu się jeszcze wwąchać, ale wtedy zmniejszam dystans, musi skończyć, jednak wygląda to tak jakby się z wąchaniem bardzo spieszył i przychodzi. Mimo wszystko jeszcze mało kiedy zupełnie odpinam mu smycz. Kiedyś bałam się, że jeżeli smycz będzie się za nim ciągnęła to po odpięciu jej przestanie reagować, u nas nie ma różnicy, więc dopóki nie znajdujemy się na bezpiecznym terenie, na którym nie zagrażają małemu inne rzeczy z którymi mogę przegrać wolę mieć go "na wyciągnięcie stopy".

Bronienie zasobów ze względu na pewne okoliczności jest to dla nas niezwykle ważne. Na początku kiedy brałam do siebie sucz chłopaka wyglądało to na prawdę bardzo źle. Przerażająco wręcz. Kiedy tylko ktoś miał czelność zbliżyć się do jego zabawki był wybuch szału. W tym momencie przy odpowiednim piłowaniu jest w stanie nawet złapać razem z drugim psem zabawkę, jest w stanie odstąpić, jednak nadal mamy nad czym pracować bo mały bardzo wyraźnie odczuwa dyskomfort. Dążę do tego żeby czuł się w takiej sytuacji bezpiecznie i nie stanowił zagrożenia.

Zabawa z psami tutaj również progres, młody jest delikatnym psem i z psami mniejszymi bawi się ładnie. Wcześniej kiedy był z innym psem twarzą w twarz również wpadał w amok, niewiele brakowało do pogryzień. Teraz zaczął podgryzać razem z innymi wyraźnie w zabawie, chociaż nadal zdarza się, że ucieka speszony. Zabawy z psami nie mogą odbywać się pod kontrolą smyczy. Kiedy mały ma ograniczone pole do ewentualnej ucieczki potrafi porządnie się wkurzyć. Muszę na to uważać głównie przy dużych psach kiedy wchodzą w bezpośrednią interakcje. Kiedy zabawa polega na dzikich pogoniach wszystko wygląda pięknie

Ładne dostawanie do nogi bez obchodzenia i przyklejenie do nogi w chodzeniu w kontakcie - to nie dotyczy bezpośrednio zachowania, mogłabym podpiąć to pod poprzedni post tyczący się bardziej sportów, jednak tam chodziło mi głównie o podstawy do frisbee. Mały ma problem przy "przyklejaniu" jest dosyć niedotykalski więc nie chce stawać aż tak blisko jak chciałabym ja. Cały czas nad tym pracujemy, bo to pozostawia wiele do życzenia. Ze względu na swoje rozmiary również odsuwa się kiedy idziemy żeby utrzymać kontakt, a nie widzi mnie stojąc w przyklejeniu. Patrząc na westy - raczej chodzą normalnie, jednak Bado nie jest rozmiaru przeciętnego westa, a raczej jest niewiele większy od yorka, które już wyraźnie mają tą samą tendencje. Z tym również postaramy się coś zrobić.

Oprócz tego od wtorku zaczynamy stawiać kroki w agility, dzięki powstałemu w Łodzi klubowi Dynamite Dogs jedziemy najpierw na trening organizacyjny i bardzo się cieszę, ponieważ nasze agi odwleka się tak na prawdę odkąd mały do mnie trafił. Dojazd mnie nieco martwi jednak damy radę a na wiosnę planujemy stawiać coś swojego na działce.

Oprócz tego dostałam nominację Liebster Blog Award od My Heart Chakra
Zasady: 

Nominacja do zabawy jest otrzymana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała a następnie nominować kolejne 11 osób ( informując ich o tym) oraz zadać im 11 pytań. Nie można nominować osoby którą Cię nominowała.


1. Kawa czy herbata?

Zdecydowanie mam tak zwanego pierdolca na punkcie herbaty. Herbata towarzyszy mi wszędzie, o każdej porze dnia, piję ją hektolitrami i jest moim największym uzależnienie, co chyba dosyć trafnie obrazuje pewne zdjęcie. Mimo mojego małego szaleństwa na punkcie herbaty nie potrafię sobie wyobrazić też dnia bez porządnej kawowej siekierki w formie 40ml podwójne espresso bez cukru. Chociaż herbata zdecydowanie wygrywa :)


2. Ciche "guilty pleasure"?

Szczekanie z Bado i dmuchanie go w nos XD

3. Jak wygląda twój wymarzony weekend?

Domek w bieszczadach. Cisza, spokój. Ja, mój facet, psy. Frisbee i długie spacery. Później wieczorna herbatka przy kominku, mizianko futer i  oglądanie American Horror Story. 

4. Dlaczego twój pies ma akurat tak na imie?

Bado jako imie strasznie mi się nie podoba do tej pory. Miał być Baflo, ale za bardzo kojarzy się z Buffalo (pl. bawół). Potem miał być Lychee i do tej pory żałuję, że tak nie zostało, bo jest śliczne. Bado przez pierwsze 2 miesiące nie miał imienia, bo nie mogłam się zdecydować, to imie było przejściowe, ale jakoś zostało. Z naszą Herą było dokładnie tak samo. 

5. Najlepsza decyzja w wychowaniu psa?

Zadecydowałam, że bez młodego się nie ruszam. Zabieram go wszędzie gdzie się da, na żaden wyjazd powyżej jednego dnia nie ruszam się bez niego. Za młodu szczególnie. Moi znajomi to raczej nie zapsione osoby, mimo to chodził wszędzie. Nie było wyrozumiałości że piesek jest maleńki, nie umie chodzić na smyczy i poczekamy, ale bardzo dobrze się to na nim odbiło. Jest bardzo socjalny, przerabiał dosłownie każde miejsce w jakim tylko pies może się znaleźć (i niektóre z tych, w których nie może również). Bado był ze mną nawet w teatrze na festiwalu, regularnie w knajpach czy pociągach.

6. Najgorsza rzecz jakiej bezmyślnie nauczyłaś psa?

Chyba straszne najaranie na skarpetki i kapcie, najpierw strasznie go za to ścigałam, później było to tak śmieszne i urocze że się z nim w taki sposób bawiłam. Na moją komendę wyraźnie przerywa, jednak np. mój ojciec nie potrafi sobie z tym poradzić.

7. Na co nigdy nie pozwoliłabyś psu?

Na szał "robię co chce i mam cię gdzieś" bez konsekwencji w postaci przerwania spacery etc.

8. Papisiowa sztuczka, komenda, która zawsze będzie robiona na stopro?

Nie aż tak bardzo papisiowa, bo nauczył się w wieku ok 8-9 miesięcy, ale tap'y robi zawsze i wszędzie. Kiedy nie wie co ma zrobić robi tap'a. To niesamowicie urocze :D

9. Rasa, której nigdy nie chciałabyś mieć?

Generalnie wszystkie (bardzo)wielkogabarytowe i wielkofutrzaste psy by mnie wykończyły. Takiego mam ot pierdolca na punkcie jakiejś tam higieny. No nie mówię, że wszystko ma się błyszczeć, ale 
podejrzewam, że takie miśki bardzo uprzykrzałyby mi życie. 

10. Co zawsze zabierasz na trening?

No smaczki, bo bez tego nie zaryzykuje prób odwołania, czyli też puszczenia luźno. Na dłuższe treningi ciuszki termoaktywne (i przemakające buty, ot. damska logika.. z tego miejsca pragnę pozdrowić swojego Kubę). Wodę, i zabawki. Zazwyczaj dużo zabawek, zdecydowanie więcej niż potrzebuję... Jakiegoś frisbiacz (frisbiacz zawsze się przyda!), zimową porą światełko do szeleczek, adresówkę również do obróżki i rzecz jasna psa! 
Chyba, że mowa i 5'cio minutówkach... Czyli szybkich treningów przez blokiem, wtedy kończy się na kilku smaczkach i ażurce i szarpaku, czasem ażurce i superaero :D

11. Najbardziej irytujące zachowanie u psiarzy?

Nosz kurcze, jak mnie irytuje, jak ktoś nie jest w stanie powiedzieć o wadach swojego psa i próbuje ich nie widzieć zamiast wziąć się do roboty. No ale cóż... 

A do zabawy chciałabym zaprosić:
Verte i Whippy

A teraz pytania:
1. Największy spacerowy absurd?
2. Najbardziej komiczne zachowanie Twojego psa?
3. Ulubiony, sentymentalny film?
4. Jak wygląda dzień idealny?
5. Pierwsze słowa po długim, męczącym spacerze?
6. Jakie słowo trafnie oddaje Twoją relacje z psem?
7. Najdziwniejsze miejsce, jakie psiak upodobał sobie do spania?
8. Jedzenie/smaki za które da się pokroić?
9. Jaką radę możesz dać czytającym Twojego bloga?
10. Najbardziej trafny "gadżet" na treningi?
11. Co sprawia, że Twój pies jest wyjątkowy?