poniedziałek, 30 listopada 2015

Misja "Okiełznać Demona" - 72/90

fot. Martyna Rybak

To co tym razem wezmę na tablicę to po prostu ja.  Praca z Nuvikiem wymaga ode mnie myślania na najwyższych obrotach "teraz czy nie teraz? oto jest pytanie".
Niestety odnosi się to do wielu dziedzin, zarówno frisbee, agility, jak i sztuczek i życia codziennego. Cały czas nad tym pracuje choć nie jest łatwo. Przykładowy timing we frisbee i koordynacja przy agi. Straram się pracować nad kondycją, bo niestety to dla mnie najcięższy kawałek, a od stycznia zapisujemy się na agility. Do tej pory zbyt ograniczył mnie czas, ale dalej realizujemy plan. Grudzień sprawdzi naszą wytrzymałość w górach.

Wzięliśmy udział w listopadowym wyzwaniu, któremu też należy się chwila uwagi. Wiele z ćwiczeń już dokładnie znaliśmy, ale wyzwanie dało mi wyobraźnie jak jeszcze można wykorzystywać zachowania i komendy - z pozoru bardzo proste.
Najbardziej cieszę się z tego, że udział w wyzwaniu pięknie uruchomił czekoladowy nos! Nuviczek do tej pory miał problemy ze znalezieniem dużego, widocznego smaczka w trawie, sprawiał wrażenie jakby tylko udawał że szuka, matka ma pokazać i piesek zje. Teraz leci równo z białym!

Aktualnie czekolad uczy się jeszcze lepiej koordynować łapki z zyskiem na mięsnie. Zaczyna dawać czadu we frisbee. Małymi kroczkami nabiera doświadczenia :)


fot. Martyna Rybak

fot. Martyna Rybak

wtorek, 24 listopada 2015

Jesienne nowości!

Ostatni czas zdecydowanie był dla nas bogaty w nowości. Nuviczek dostał również przedwczesny urodzinkowy prezent, który niestety czeka teraz na odpowiedź z gwarancji, więc go nie zobaczycie. Ale zaczynamy!

Żarełko!



Kiedy skończyła nam się karma zaczęłam szukać okazji takich jak wcześniej, kiedy kupiłam świetną karmę za śmieszne pieniądze. Ty razem internety świeciły pustami, więc zamówiliśmy w zooplusie Optimanovę, którą obecnie moje pieski wcinają. I chociaż nie zastała mnie taka okazja jak przy First Mate to karma również była przeceniona i w moim obecnym budżecie najlepsza składowo.
Wyobraźcie sobie moją minę kiedy tydzień po otworzeniu worka Vitalin ogłosił promocję -70%, na jedzonko. Nie mogłam nie skorzystać, bo z ową firmą spotkałam się już wcześniej (próbki i małe opakowanie wygrane w konkursie) i bardzo chciałam karmę wypróbować na dłuższą metę. Zapasy mamy i może w końcu znajdziemy coś idealnego dla czekoladowego brzunia.



Następne były smaczki od Acany, które również błagały o wypróbowanie i cierpliwie czekają na otworzenie, bo moje zwierzątka na brak smaczków aktualnie nie mogą narzekać. Zamówiłam też kilka paczek małych kostek Barkoo, bo potrzebowałam czegoś na "dłuższe ciumkanie" :)

Oleje oleje oleje... Po tym jak nie sprawdził się u nas Gammolen postanowiłam zmienić karmę (o tym wyżej) i posuplementować innymi olejami.

Kupiłam spory zapas oleju z wiesiołka, który łykam razem z rudym, oraz już tylko dla niego olej z ogórecznika razem z tranem. Na razie stosujemy to jeszcze zbyt krótko, żeby napisać więcej obiektywnym okiem, jednak spodziewajcie się krótkiego posta prosto z pola walki z Sierściowym Potworem. Niestety - kłaki były u nas wszędzie, cały czas.

Kong Wobbler - Najpierw pojawiła się na mojej liście zakupów miska spowalniająca jedzenie, jednak nie byla wcale taka tania, a w takiej formie wystarcza nam rzucanie jedzonka na podłogę. Ta zabawka wydała mi się kolejnym fajnym pomysłem na spokój od psa i spowolnienie posiłku. Plus jest taki, że spokojnie mieści cały wielki Nuviczkowy posiłek zamiast jego małej części. Dla białaska niestety jest trochę zbyt ciężki (waga była dla mnie dużym zaskoczeniem!), jednak kiedy w grę wchodzi żarcie biały i tak sobie radzi.


No chyba przyznacie, że poziom uroku tej adresówki jest na bardzo wysokim poziomie! Nie mogłam się powstrzymać, a zdecydowanie była nam potrzebna druga.


No i moja wisienka na torcie! Milena - jesteś wielka!

Kamerka sportowa Forever SC-200. Jest mała, zgrabna, łatwa w obsłudze i jak na swoją cenę na prawdę zadowala mnie jakością! Nie będę jej oczywiście porównywać do oryginalnych Go Pro, zwłaszcza tych nowszych. Opinie w internetach przekonały mnie, że w tej półce cenowej będzie świetnym wyborem i póki co sprawdza się rewelacyjnie.


Rudemu zaraz stuknie rok. Nie jestem w stanie ująć słowami jak szybko zleciał ten niesamowity, bardzo różnorodny czas. Efekty pracy z kamerką na pewno się z tej okazji pojawią.

wtorek, 10 listopada 2015

Naturea

Jakiś czas temu dostaliśmy paczkę od firmy Naturea Polska przeznaczoną do testowania. Znaleźlismy tam ciastka Naturea Apple & Cinnamon i dwa pudełczka z mokrą karmą.

NATUREA - APPLE & CINNAMON




Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to baaardzo ładna paczuszka, ale moje wyobrażenie o jej wygodzie rozmyło się zaraz po otworzeniu. Całe pudełko się rozkłada, a ciastka są zapakowane w folijkę. Bardzo nie lubię trzymać psiego jedzonka w samych folijkach, więc nie pozbyłam się opakowania i zapinam je na klamerkę, jednak ze strony producenta liczyłabym chociaż na naklejkę, lub przerwę, w którą można byłoby włożyć drugą część kartonika. Na przykład takie jak w Pokusie.


Same ciasteczka są wypiekane, kruche, większość w kształcie kosteczek. Pachną dosyć intensywnie i na prawdę przyjemnie. Reakcja psów sama za siebie mówi, że bardzo im smakują, natomiast ja zwabiona jednym z moich ulubionych zapachów postanowiłam sprawdzić to sama... i tylko potwierdzam tą teorię :)



















Skład przedstawia się w dosyć prosty sposób:
Skrobia ziemniaczana, masło roślinne, całe jaja, miód, jabłka i cynamon.

Uważam, że ciacha są bardzo fajnym i smacznym przysmakiem dla naszego psa od czasu do czasu, aczkolwiek sama nie wdrożyłabym ich do codziennej diety.Ich sklepowa cena to 19.90 za 230g, to dla mnie dość dużo.

NATUREA - CHICKEN WITH TUNA AND SALMON, CHICKEN WITH TURKEY




















Mokra karma pakowana w kartoniki Tetra Pak. Tutaj również bardzo podoba mi się wygląd opakowań, i w przeciwieństwie do ciastków jest bardzo wygodnę. Po odcięciu górnego paska bardzo łatwo wydłubać zawartość łyżeczką lub po prostu wycisnąć do miski, nic nie trzeba wyskrobywać.

Pierwsze co poczułam po otwarciu paczki to.. jeden wielki smród. I owszem, dla psów wybredniaków z pewnością będzie to plus, jednak dla mnie była to lekka przesada. Nie dało rady nakarmić zwierzaków przy zamkniętym oknie.

Zapach wypełnił cały pokój doprowadzając moje psy do obłędu. Biały odprawiał dzikie tańce pod moimi nogami, a Czekoladowy czekający w klatce dostawał ślinotoku. Kiedy podeszłam żeby go wypuścić zastałam całą klatkową podłogę w ślinie, mimo, że klatka była zasłonięta i nawet nie widział, że przygotowuję mu jedzonko.
Wszystko zostało zmiecione w przeciągu kilku sekund, jednak chcę dodać, że moje pieseczki nie są najlepszym wyznacznikiem smaku, bo są BARDZO żarte :)

Karma ma konsystencje papki, więc idealnie nadaje się nie tylko do miski, ale również na przykład do wypełnienia konga. Widać w niej dużą ilość mięska, ale to można wywnioskować już po składzie, który również prezentuje się w bardzo prosty sposób:

-Świeży kurczak, świeży tuńczyk, świeży łosoś, świeża marchewka, suszone warzywa.
-Świeży kurczak, świeży indyk, świeża marchewka, suszone warzywa.

Przy tym produkcie stosunek składu do ceny wypada już lepiej, bo 7.90/375g

Pieseczki nie miały żadnych rewolucji żołądkowych po dodaniu produktów do codziennej diety.

Na koniec dodam, że zdziwiło mnie podejście producenta w tej kwestii, czyli wybór 30 testerów i rozdanie takiej ilości produktów o której można napisać tylko kilka słów.
Post potraktujcie bardziej w ramach ciekawostki, jest to po prostu "pierwsze wrażenie", bo niestety przy takiej ilości produktu po prostu nie da sie napisać poważnej i obiektywnej recenzji obejmującej wpływ na psa, kupki, sierść i wszystko inne.